Jakąś dekadę temu myśląc o porządnym telefonie zazwyczaj myśleliśmy o Nokii lub BlackBerry. Dziś żadna z tych firm już nie produkuje komórek, choć te… są nadal dostępne na rynku, i to pod tymi samymi markami. Jak to możliwe? I czy w ogóle w czymkolwiek przypominają pierwowzory?

Nokia i BlackBerry były kiedyś synonimami jakości. Oczywiście istniały też inne marki, takie jak Sony Ericsson czy Samsung czy też LG. Te jednak kusiły klientów przede wszystkim ceną. Nokia kojarzyła się z solidnością, a BlackBerry z błyskawiczną komunikacją. Pojawienie się na rynku iPhone’a zmieniło jednak wszystko. Apple pokazał światu jak powinien wyglądać telefon przyszłości. A obie z wyżej wskazanych film zbyt późno porzuciły swoją dumę i za długo zwlekały z adaptacją do nowych czasów.

Dziś Nokia zajmuje się tworzeniem rozwiązań dla operatorów komórkowych, BlackBerry zaś specjalizuje się w usługach biznesowych dla Androida. Nokia sprzedała swój dział mobilny Microsoftowi (który również wycofał się z rynku), a BlackBerry… cóż, po prostu przestało produkować telefony.

Mimo tego w mediach i w reklamach słyszymy coraz częściej o Nokiach i BlackBerry. Że są nowe modele, że można je kupić, że są całkiem fajne. Sami w to uwierzyliśmy i od pewnego czasu mamy już w swojej ofercie nowe telefony Nokia. Ale czy mają one coś wspólnego z poprzednikami? I czy warto się nimi interesować?

Marki Nokia i BlackBerry są licencjonowane przez innych producentów.

HMD to fińska firma, która składa się w znacznej mierze z byłych pracowników Nokii. Jest też licencjobiorcą tej marki. Licencję na telefony BlackBerry z kolei ma chińska firma TCL, która również posiada licencję na markę Alcatel i która jest znana z niedrogich a całkiem przyzwoitych telewizorów.

TCL, jak wielokrotnie tłumaczył, celuje w niszę użytkowników, którzy nadal uważają fizyczną klawiaturę za dobry pomysł. Podczas ostatnich targów MWC jeden z przedstawicieli firmy stwierdził, że 25 proc. ankietowanych użytkowników „bierze pod uwagę” telefon z klawiaturą. Dodał, że jeżeli „połowa z nich” taki telefon kupi od TCL, to firma będzie zadowolona. Nowoczesne telefony BlackBerry są dobrze wyposażone sprzętowo, posiadają Androida z oprogramowaniem BlackBerry oraz kultową w niektórych kręgach fizyczną klawiaturę według starego projektu firmy.

Inaczej sprawa wygląda z HMD. W przeciwieństwie do TCL, nie prowadzi innej działalności. Jeśli BlackBerry zawiodą, to… trudno. Firma straci trochę pieniędzy i na tym koniec. HMD jednak nie zajmuje się jednak niczym innym niż projektowanie i produkcja telefonów marki Nokia. I dlatego szczególnie przykłada się do swojej roboty. Bo brak sukcesów na rynku oznacza bankructwo.

Na szczęście telefony Nokia firmy HMD są bardzo obiecujące. No i nie zapominajmy o Nokii 3310.

Firma ostrożnie acz konsekwentnie próbuje podbić rynek. Oferuje telefony o bardzo przyzwoitej jakości i o bardzo przyzwoitej specyfikacji. W jednej z kolejnych notek przyjrzymy się im z bliska, dziś jednak, w ramach ciekawostki, zaprezentujemy wam model, który bezpośrednio nawiązuje do spuścizny legendarnego, fińskiego producenta. To Nokia 3310.

Ma ona zmieniony interfejs użytkownika i potrafi korzystać z dobrodziejstw Internetu, jest to jednak prosty, tani, solidny telefon. I bardzo niedrogi. Jego 2,4-calowy, zaokrąglony, polaryzowany ekran umożliwia bezproblemowe korzystanie z telefonu nawet w pełnym świetle słonecznym. No i pamiętacie czasy, kiedy wyjście z domu nie zmuszało do zabierania ładowarki? Z nowym telefonem Nokia 3310 znów możemy tak rozumować. Telefon wyposażony został w akumulator, który pozwoli na 22 godziny nieprzerwanych rozmów oraz nawet miesiąc działania w stanie spoczynku. W razie potrzeby z naładujemy telefon poprzez port Micro-USB.

Nokia 3310 dostępna jest w czterech atrakcyjnych kolorach: ciepłym czerwonym i żółtym z błyszczącym wykończeniem oraz granatowym i szarym z matowym wykończeniem. A co najlepsze, kolorem pokryty jest cały materiał, dlatego obudowa wygląda lepiej przez dłuższy czas.

Nie jest nadal jasne czy Nokia i BlackBerry wrócą do łask. Wątpliwym jest, by stworzyły kolejną legendę. Wszystko jednak wskazuje na to, że to bardzo solidne produkty. A przecież o to tak naprawdę w tym wszystkim chodzi.