Ignorowanie i wyśmiewanie publiczne pierwszego iPhone’a przez ówczesnego szefa Microsoftu jest najlepszym przykładem jego ignorancji i niezaradności. Szkoda tylko, że to mit i bzdura.

Skąd nagle wzięło nam się na pisanie o pierwszym iPhonie i Ballmerze? Jakaś rocznica, coś się wydarzyło? Niezupełnie. Wczoraj wieczorem Microsoft zakończył swoją przygodę jako firma oferująca usługi muzyczne. Groove Music znika z rynku zanim dotarł do Polski i nikt nie będzie za nim tęsknił. Microsoft po raz kolejny jest krytykowany za brak skuteczności na rynku konsumenckim. Widziałem jednak w mediach wspomnienie słów Steve’a Ballmera na temat iPhone’a. Interpretowanych, po raz kolejny, mylnie.

Mit „Ballmer wyśmiał iPhone’a, więc wykazał się ignorancją” jest wiecznie żywy. Tak samo, jak mit o Gatesie, który miał stwierdzić że 640 kilobajtów wystarczy już wszystkim. Microsoft na pewno źle podszedł do rynku konsumenckich telefonów komórkowych, a rynek faktycznie został na jakiś czas zdominowany przez Apple’a.

Tyle że Steve Ballmer miał rację śmiejąc się z iPhone’a.

Na początek, przypomnijmy jego słowa:

500 dolarów za telefon w abonamencie. To musi być najdroższy telefon na świecie. I nie przyjmie się na rynku biznesowym, bo bez klawiatury fizycznej nie jest wygodny do pisania e-maili – mówi. I na tym wszyscy kończą cytowanie byłego prezesa Microsoftu. My posłuchajmy jednak dalej, co ma do powiedzenia.

Może się dobrze sprzeda, może nie, nie wiem. Mamy swoją strategię, mamy świetne urządzenia z Windows Mobile na rynku. Motorolę Q kupisz za 99 dolarów, która zadziała jako odtwarzacz muzyczny, przeglądarka Internetu, klient pocztowy, komunikator. Podoba mi się nasza strategia –odpowiada.

Zapytany o to jak Microsoft zamierza rywalizować z iPhone’em odparł, że Microsoft sprzedaje miliony telefonów, a Apple zero. – Zobaczymy jak to będzie z tym najdroższym telefonem na świecie – podsumowuje.

Jak było?

iPhone faktycznie okazał się za drogi. W czerwcu 2007 roku wprowadził do sprzedaży 4-gigabajtowy model za 500 dol. i 8-gigabajtowy za 600 dol. Z uwagi na cenę sprzedawały się tak źle, że raptem po dwóch miesiącach Apple musiał zejść z ceny. I to nie nieznacznie. Obniżono jego cenę o 200 dol.! Zrezygnowano z 4-gigabajtowego modelu, wyceniając 8-gigabajtowy za 400 dol.

Ballmer miał też rację w sprawie przyjęcia się iPhone’a w firmach, choć to nie brak fizycznej klawiatury okazał się problemem. Pierwszy iPhone nie współpracował za dobrze z firmowym standardem Exchange (i Exchange ActiveSync). Pamiętacie premierę drugiego iPhone’a? Pamiętacie, jak podczas prezentacji chwalono, że teraz nadaje się do zastosowań biznesowych z uwagi na obsługę Exchange i EAS? No właśnie.

iPhone był za drogi i nie nadawał się do biznesu. Do podobnego wniosku doszedł Apple znacząco obniżając jego cenę i wprowadzając do niego obsługę korporacyjnych standardów. Jeżeli to nie jest dowód na słuszność krytyki ze strony Ballmera, to nie wiem co nim mogło być. Gdyby Apple szybko nie zareagował (choć na pewno bardziej przejął się reakcją rynku niż słowami Ballmera) prawdopodobnie nie odniósłby sukcesu.

To, że Microsoft jest w defensywie na konsumenckim rynku to osobna kwestia.

Microsoft jest nadal bardzo istotny na tym rynku z uwagi na graczy (Windows z DirectX, Xbox) i osoby pracujące w domu (Windows, Office 365). Na tym jednak koniec. Pozostałe usługi, takie jak OneNote, OneDrive, Skype, Outlook czy Cortana co prawda w większości przypadków nadal mają bardzo dużą bazę użytkowników, ale sukcesywnie ich tracą. Na rzecz domyślnych rozwiązań wbudowanych w systemy Android i iOS.

Porażka Windows Phone i Windows Mobile to w efekcie brak punktu zaczepienia w najważniejszym segmencie rynku konsumenckiego. To dlatego Microsoft tak mocno inwestuje w gaming, bo to jego ostatnia szansa na utrzymanie konsumentów przy sobie czymś innym. Firma otwarcie wręcz mówi, że czeka na następne urządzenie mające być następcą telefonu komórkowego, a Windows, Office i Xbox mają mu pozwolić przetrwać te trudne dla firmy czasy. Możliwe, że nie dotrwa i stanie się firmą pokroju IBM-a, a więc gigantem bez żadnego kontaktu bezpośredniego z konsumentami. A wszystko przez porażkę na rynku telefonów komórkowych.

Steve Ballmer miał jednak rację. iPhone był za drogi i nie nadawał się dla klienta biznesowego. A Bill Gates nigdy nie powiedział, że 640 KB wystarczy każdemu.

Na szczęście na Ale.pl wiemy jak oferować to co najlepsze od obu firm.

iPhone dziś jest jednym z najlepszych telefonów na rynku. Wstyd nie mieć go w swojej ofercie, a nasza jest szczególnie bogata. Microsoft z kolei bryluje na rynku rozwiązań do pracy, dlatego też mamy w naszej ofercie Office’a 365 – najlepszą usługę biurową na rynku. No i nie zapominajmy, że Microsoft może i przegrał w telefony komórkowe, ale ma w swojej – a przez to i naszej – ofercie rewelacyjne komputery i hybrydy Surface.